Zima w Białymstoku. Straż Miejska apeluje: reagujmy, jeden telefon może uratować życie
Zima w Białymstoku pokazuje w tym roku swoje najmroźniejsze oblicze. Temperatury spadają nawet do –10 stopni Celsjusza, intensywne opady śniegu utrudniają poruszanie się po mieście, a trudne warunki pogodowe stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia wielu osób.
W takich dniach szczególnej uwagi wymagają osoby w kryzysie bezdomności, ale także seniorzy, osoby samotne czy nieporadne życiowo. O tym, jak wygląda sytuacja w mieście i jak reagują służby, opowiedzieli goście Radia Jard – Krzysztof Tyszka i Marta Rybnik ze Straży Miejskiej w Białymstoku.
Zimowy Ratownik i wzmożone działania Straży Miejskiej
Straż Miejska w Białymstoku od początku sezonu grzewczego, czyli od listopada, prowadzi akcję „Zimowy Ratownik”. Jak podkreślają funkcjonariusze, w okresach silnych mrozów liczba zgłoszeń od mieszkańców znacząco rośnie.
– W typowym, niezbyt mroźnym tygodniu przeprowadzamy kilkadziesiąt kontroli. Natomiast w ostatnich dniach, gdy temperatury w nocy spadały do dwucyfrowych wartości na minusie, skontrolowaliśmy niemal 200 miejsc – mówi Krzysztof Tyszka.
Strażnicy działają nie tylko samodzielnie. Patrole prowadzone są również wspólnie z policją oraz – w czasie silnych mrozów – ze streetworkerami współpracującymi z fundacjami pomocowymi.
Gdzie szukają schronienia osoby w kryzysie bezdomności?
Podczas patroli strażnicy kontrolują miejsca, w których osoby bezdomne najczęściej próbują przetrwać zimę. Są to m.in.:
- pustostany,
- klatki schodowe i piwnice,
- altanki działkowe i wiaty śmietnikowe,
- przystanki autobusowe.
Dużą rolę w lokalizowaniu takich miejsc odgrywają sami mieszkańcy. To właśnie ich zgłoszenia często pozwalają służbom szybko dotrzeć tam, gdzie ktoś może potrzebować pomocy.
– Wspólnie z policją prowadzimy także aktualizowaną mapę miejsc, w których od lat przebywają osoby w kryzysie bezdomności. Ostatnia aktualizacja takiej listy miała miejsce 8 stycznia – dodaje Marta Rybnik.
Jaką pomoc oferuje Straż Miejska?
Strażnicy nie ograniczają się jedynie do kontroli. Osobom napotkanym podczas patroli oferowana jest konkretna pomoc, dostosowana do ich sytuacji. Najczęściej jest to:
- informacja o miejscach, gdzie można zjeść ciepły posiłek,
- wskazanie noclegowni i schronisk,
- możliwość ogrzania się, skorzystania z prysznica i łóżka,
- wezwanie zespołu ratownictwa medycznego w razie potrzeby.
Niestety, jak przyznają funkcjonariusze, wiele osób odmawia przyjęcia pomocy.
Dlaczego nie można pomóc „na siłę”?
Straż Miejska działa w granicach prawa. Osoby w kryzysie bezdomności, o ile nie są ubezwłasnowolnione i nie znajdują się w stanie zagrożenia życia, mają prawo odmówić pomocy.
– To są wolni ludzie. Nie możemy nikogo zmusić do wejścia do radiowozu ani zawieźć wbrew jego woli do schroniska – podkreśla Krzysztof Tyszka.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy osoba znajduje się pod wpływem alkoholu lub ma widoczne obrażenia. Wówczas strażnicy mogą przewieźć ją do Izby Wytrzeźwień albo wezwać pogotowie ratunkowe.
Apel do mieszkańców: reagujmy i nie bójmy się dzwonić
W czasie silnych mrozów szczególnie ważna jest czujność mieszkańców. Warto zwracać uwagę nie tylko na osoby bezdomne, ale również na seniorów, osoby samotne i wszystkich, którzy mogą nie radzić sobie w trudnych warunkach pogodowych.
– Każde zgłoszenie jest weryfikowane. Nie należy się zastanawiać, czy telefon jest potrzebny. Samo zadzwonienie może uratować komuś życie – podkreślają strażnicy.
W sytuacjach niepokojących należy dzwonić:
- 112 – numer alarmowy,
- 986 – numer alarmowy Straży Miejskiej.
Zima trudna także dla zwierząt
Zimowe warunki to wyzwanie również dla zwierząt. Na szczęście zgłoszeń dotyczących zwierząt przetrzymywanych w złych warunkach jest niewiele, co – zdaniem strażników – świadczy o rosnącej świadomości i empatii mieszkańców.
Każde zgłoszenie dotyczące zwierząt jest jednak traktowane priorytetowo i sprawdzane przez funkcjonariuszy, w tym przez specjalną sekcję ekologiczną Straży Miejskiej.
Jeden telefon ma znaczenie
Zima w mieście to wyzwanie nie tylko dla służb, ale dla nas wszystkich. Wystarczy jeden telefon, by pomoc dotarła na czas – szczególnie wtedy, gdy temperatury spadają poniżej zera.

